 |
KUMULACJA
...dla początkujących:
CUMULO
GROMADZIĆ,
SPIĘTRZYĆ, ZAPEŁNIAĆ, ZASYPAĆ,
POMNOŻYĆ, WZMÓC, PRZYBRAĆ, WZRÓŚĆ, OSIĄGNĄĆ
NAJWYŻSZĄ
MIARĘ, DOPEŁNIĆ,
UZUPEŁNIĆ
/wg definicji Słownika łacińsko
polskiego w oprac. K.
Kumanieckiego, W-a 1990/
KUMULACJA
1/
NAGROMADZENIE CZEGOŚ, SKUPIENIE, POŁĄCZENIE; SKUPIANIE SIĘ
2/SUMOWANIE
SIĘ DZIAŁANIA WPROWADZANYCH DO USTROJU MAŁYCH, NIESZKODLIWYCH DAWEK
LEKARSTWA LUB TRUCIZN, MOGĄCE BYĆ POWODEM ZATRUCIA
/wg
definicji Słownika
wyrazów obcych
w oprac. E. Sobol, W-a 1995/
KUMULATYWNY
PODLEGAJĄCY
KUMULACJI; DAJĄCY SIĘ ŁĄCZYĆ, SKUPIAĆ, GROMADZIĆ; POŁĄCZONY, ŁĄCZNY.
/wg
definicji Słownika
wyrazów obcych w
oprac. E.
Sobol, W-a 1995/
KUMULACJONIZM
STRATEGIA RUCHU MYŚLI I PROJEKCJI
TWÓRCZYCH, UJMUJĄCA
RZECZYWISTOŚĆ W KATEGORIACH PRE-TEKSTU ODKRYWANIA JEJ METAFIZYCZNEGO
POD-TEKSTU; CZŁOWIEK W UJĘCIU KUMULACYJNYM JEST ROZPATRYWANY JAKO PUNKT
ODNIESIENIA ŚWIATA - NIE TYLE W SENSIE HUMANISTYCZNYM (GDYŻ PUNKT
ODNIESIENIA WYDAJE SIĘ NIEMOŻLIWY, BĘDĄC CZYSTĄ POTENCJALNOŚCIĄ), CO
POD WZGLĘDEM STANIA SIĘ ZAHACZENIEM INNEJ, PRZEMIENIONEJ PRZESTRZENI;
SZTUKA WG KUMULACJONIZMU TO FORMA DUCHOWEJ TRANSGRESJI, POLEGAJĄCA NA
ŁĄCZENIU CHAOSÓW ŚWIATA W KOSMOSY DZIEŁA
/wg pisma
kumulacyjnego
"Per-Jodyk", od 1997/
HOMO
CUMULUS
CZŁOWIEK
UPRAWIAJĄCY
META-FIZYKĘ CHAOSU; PRZEDKŁADAJĄCY PŁASZCZYZNY, ELEMENTY I
CYKLE
RZECZYWISTOŚCI NA PRZESTRZEŃ ŚWIADECTW DZIAŁALNOŚCI
TWÓRCZEJ.
/wg
"Kamienia kumulacyjnego", 2001/
PER-JODYK
PAPIEROWY
NIEREGULARNIK, KTÓRY OD 1997 ROKU BYWAŁ KOLPORTOWANY DARMOWO
POŚRÓD GRUPKI ZAPALEŃCÓW I PRZESYŁANY DO REDAKCJI
PISM
BRANŻOWYCH, OBJAWIAŁA SIĘ W NIM WSZELKA TWÓRCZOŚĆ O
CHARAKTERZE
KUMULATYWNYM, CZASEM WZBOGACANA OŻYWCZYM IMPORTEM LITERACKIM.
KUMULANDIA
SERWIS WITRYN
SIECIOWYCH ZGROMADZONYCH
WOKÓŁ HASEŁ TWÓRCZOŚCI KUMULACYJNEJ,
KTÓREGO
OFERTA BYŁA SUKCESYWNIE POWIĘKSZANA OD 2001 ROKU.
|
 |
w
poszukiwaniu zaginionej spójni...
To
co nazywamy teraz światem, jest rezultatem
całego zastępu błędów i fantazji, jakie stopniowo narosły w
trakcie
ogólnej ewolucji przyrody organicznej, posplatały się ze
sobą i
są
teraz naszym dziedzictwem w postaci skumulowanego skarbu całej
przeszłości. (F. Nietzsche)
Od każdej doktryny oczekuje się pragmatycznego ziszczenia jej założeń,
choćby na polu abstrakcyjnych rozważań. Wiarygodność danych twierdzeń
jest mierzalna skutecznością ich zastosowania w intelektualnych
łamigłówkach. Przeważnie hołduje się tym rozwiązaniom,
które proponują jasną wykładnię zjawisk, gdzie ani nie
występuje
sprzeczność pomiędzy kolejnymi szczeblami wywodów, ani też
zgubna teoretyzacja idei. Ockhamowską brzytwą są wycinane twierdzenia
bładzące, kluczące, gubiące, te, zapętlone w cyklu wywrotów
logiki. Tymczasem dzieje przyznają rację nie czemu innemu niż
irracjonalnym wyłomom. Owoc postępu pęcznieje od robaczywek herezji
wobec prawomyślności, jego pestki zasadzone w przekornych umysłach
pączkują później w groźnych dla ogólnego ładu
dysharmoniach. I nie jest wcale tak, iż dany raz na zawsze kodeks
postępowania z biegiem lat pozostaje ten sam, tylko zmieniają się
warunki jego wypełniania. Kanony bowiem uginają się coraz bardziej pod
naporem implozji, od środka rozsadzane są normy, zaś ci,
którzy
wcześniej cenili sobie spokój ducha muszą pod tyranią
niepokoju
posuwać się do przemocy w obronie status quo. Lecz przed nawarstwiającą
się chaozą nie ma ratunku. Cywilizacja musi bowiem systematycznie
sumować iloczyny własnych osiągnięć na podobieństwo niedbale lepionej
kuli śniegu. Przyjdzie moment, gdy żar rachunku sumień
przenicuje
ów stop na tyle skutecznie, iż nie ostanie się ani jedno
osiągnięcie. Wyczekiwanie momentu przesilenia przynależy jednak
pasywnym maszynom, nie rozwiązłym umysłom. Dlatego idąc za walcem
tysiącleci, należy wczuć się w jego rytm i rozróżniać
poszczególne dźwięki, nawet, kiedy ledwo dobywają się spod
przygniecionej miazgi. Stąd już wieki temu narodziła się
tajemna
szkoła kumulacjonizmu, u swego zarania zakładająca, iż dopiero po
kilkuset latach przewartościowań dojdzie do możliwości ujęcia
całościowego istnienia.
Dowody
na to, że ludzie mają rzeczywiście
wyjątkowe dla swojego gatunku sposoby transmisji kulturowej, są
przytłaczające. Najważniejszym spośród nich jest fakt, że
tradycje
kulturowe i wytwory człowieka akumulują modyfikacje w
sposób,
jakiego
nie znajdziemy u żadnego innego gatunku. Proces ten nazywa się
kumulatywną ewolucją kulturową. (M. Tomasello)
Kultura jako najwyższy przejaw cywilizacyjnego przepychu gatunku
ludzkiego rodzi się przede wszystkim wskutek odbioru bodźców
zewnętrznych, które poddane modyfikacji wewnętrznej
ekspresji są
unieruchomiane pod postacią artefaktów. Porozumiewanie się
za
pomocą dzieł sztuki pozwala znaczyć ścieżkę duchowej konsumpcji świata.
Sam świat to monolit, natomiast w pryzmacie kulturowych
zabiegów
przeistacza się w wiązkę energii. Energii koniecznej dla wypełnienia
karysów inteligencji, oczekującej estetycznego
zadośćuczynienia
swojej pretensji do bycia najwyższą istotą w łańcuchu stworzeń.
Kumulacja pokazuje kulturę w orbicie dynamicznych starć. Wchodzące ze
sobą w interakcje dzieła szybko tracą bowiem swój wymiar
jednostkowych dokonań, zyskując postać sunących po mgławicach
odbiorów masowych asteroid, które z olbrzymią
siłą
zderzają się z planetami dyskursów. Dzięki transferze
róznorakich przeżyć danego artefaktu generuje się ewolucja
twórczości. Czynnikiem rozwoju jest więc
współdzielność
aktów twórczych, nie ich izolowane, pojedyncze
właściwości.
Rozwój (sztuki) jest
duchowy i ogólny, gdyż jest artystycznym kształtowaniem
określonych światopoglądów. (G.W. Hegel)
Materialistyczne
spojrzenie na sztukę, popularyzowane
przez ośrodki nakazu, czyni z każdej twórczości swego
rodzaju
profesję, wykonywaną jako sposób odniesienia się własnym
talentem wobec aktualnej rzeczywistości ogółu. Artysta ma
więc
być kimś, kto konceptualnymi wysiłkami swojego rozumu opowiada o
poznawalnym konkrecie istnienia. Próbuje się go zamknąć w
tym
obowiązku poświadczenia prawdzie czasów. Tak naprawdę tego
typu
wykładnia przyczynia się jedynie do mnożenia martwych
artefaktów. Żywa sztuka to ta, napędzana siłą duchowej
transgresji, deformująca, nicująca, przesadzająca, transponująca
twórcę poza własną personalną identyfikację. Sztuka musi być
mnoga wielością przekroczeń "ja", by szukać rezonansu z płaszczyzną
dorobku kulturowego. Temu też służy rozumienie twórczości
jako
indywidualnej filozofii. Ponad kunszt kumulacja przedkłada zdolność
systemowego ogarniania danej potencji twórczej.
W kosmogonicznych mitach
rozwiniętych systemów
mitologicznych porządkująca działalność bogów jest bardziej
wyrazista i
odbierana jako przekształcenie chaosu, a więc stanu nieuporządkowania ,
w zorganizowany kosmos , co stanowi w zasadzie główny
wewnętrzny
sens
każdej mitologii, w tym również archaicznej. (E. Mieletyński)
Wyższość
systemów religijnych nad systematami kultury wynika z
lepszej absorbcji przez religię naturalnej potrzeby ucieczki poza
drażniącą powłokę przyziemności. Lecz nie tylko ta sfera
upodrzędnia wszelką sztukę w stosunku do wierzeń. Religia skuteczniej
ukierunkowuje ludzkie pragnienia, kanalizując je w przejrzysty program
konstruktywnego trwania. Z tego powodu sztuka nigdy nie wejdzie w
funkcje religii i na odwrót. Podczas, gdy religia spaja
rzeczywistość za pomocą dodawania i odejmowania, jedne rzeczy
przyjmując, drugie negując, sztuka, mimo powierzchownej selekcji
jakości, niczego nie odrzuca, choć stosuje strategię ujemnych szacowań
(bunt, polemika, manifest, itp.). Lepiej nie łączyć obu sfer, ani też
ich mylić. Kultura powinna pozostać domeną mnożenia chaosów,
a nie owych choasów poskramiania, jak to bywa w religii.
Odrzućcie
miłość, odrzućcie estetykę, wyrzućcie toboły mądrości, albowiem
śmieszna i bez znaczenia jest wasza mądrość w nowej cywilizacji. (K.
Malewicz)
Witajcie
w kumulacyjnej spójni, gdzie trwa wieczny post...
Wasz Za Duży Badula
|
 |